Ela Brzozowska

5 lat po operacji bariatrycznej – historia Eli Brzozowskiej

Od operacji bariatrycznej w klinice u prof. Mariusza Wyleżoła mija blisko 5 lat.
Decydując się na zabieg ważyłam 120 kg – to najwyższa waga jaką kiedykolwiek osiągnęłam. Przed operacją udało mi się co nieco zrzucić i zejść do 107 kg. To ważne, aby spróbować powalczyć o zmniejszenie wagi już  przed zabiegiem. Warto potraktować ten czas przygotowania na wyrobienie sobie prawidłowych nawyków przed operacją – na naukę komponowania posiłków, odpowiedniego przeżuwania pokarmu, czy wypijania odpowiedniej ilości płynów. 

Obecnie przy wzroście 173 cm ważę 78 kg. Przez te 5 lat waga się wahała – po operacji najniższa, jaką osiągnęłam to 74 kg, najwyższa po operacji 84 kg. Te wszystkie liczby dużo dla mnie znaczą, za każdą jest historia.

Pamiętam, jak dużo wsparcia dostałam na grupie BARIATRYCZNEJ, kiedy podejmowałam decyzję o operacji. Dlatego dzisiaj chcę pomagać osobom, które jak ja nie widzą innej możliwości redukcji masy ciała i utrzymania jej. Pamiętam pierwsze radości po schudnięciu i komentarze, nie ciesz się tak, trzymaj duże ubrania w szafie, bo waga wróci. I dzisiaj z perspektywy 5 lat wiem, że otyłość to straszna choroba, z którą będziemy żyć do końca życia. Ona będzie chciała wracać, a od nas zależy, czy jej na to pozwolimy. 

Operacja to wielka szansa, ale nie jest to czarodziejska różdżka. Ciągła praca nad relacjami z żywieniem to podstawa, dla mnie nieoceniona jest w tym procesie pomoc Agnieszka Węgiel – psychologia odchudzania. Takie proste rady, a takie trudne do wdrożenia: jeść proste, prawdziwe jedzenie, pić dużo wody, dbać o sen, wprawiać ciało w ruch każdego dnia (u mnie to kroki i tenis , w którym się zakochałam w wieku 43 lat już po operacji), znajdować czas na przyjemności i je doceniać.

Wpadłam w pułapkę – „schudłam to mogę sobie troszkę pozwolić”, moim problemem zawsze były słodycze, dlatego przytyłam do 84 kg. Ale pamiętałam życzliwe słowa Profesora – „Pani Elu, proszę nie przejeść operacji”. Więc nie mogłam pozwolić sobie dalej jeść i tyć.

Jestem po diagnostyce na oddziale endokrynologii, mam hiperinsulinemię, hiperprolaktynemię, dlatego dostałam leki. Analogi anty-GLP1 pomagają w redukcji masy ciała, bo wyłączają apetyt, a co najważniejsze regulują glikemię – nie mam już 11 hipoglikemii dziennie, mój mózg nie woła co chwila “jeść”.

Co chcę Wam powiedzieć? 

Że nasz organizm składa się z naczyń połączonych, kontrolujcie zdrowie, hormony, niedobory, pracujcie nad głową – bo to podstawa. Z Agnieszką Węgiel pracowałam indywidualnie, teraz w grupie wsparcia dla osób będących kilka lat po operacji – „CHLO-starszaki”. Dla mnie dziewczyny z grupy to moc i lustro. Ważne miejsce. Chcę Was przestrzec przed pułapką wpadnięcia w stan „teraz mogę wszystko”, dzisiaj zadaję sobie pytania: po co?, co mi to da? Czy mnie nakarmi, odżywi, czy zagłuszy problemy, nakarmi małą dziewczynkę, która tupie „ja chcę”.

Operacja dała mi zdrowie, skończyły się bóle kolan, zmniejszyły bóle kręgosłupa, odtłuściła się wątroba, lepszy wygląd mnie wzmocnił psychicznie, dodaje wiary w siebie i daje satysfakcję. W końcu przestały wypadać włosy, bo to mnie dobijało po operacji – wychodziły garściami.