Karol Górny

Planowałem tylko schudnąć.
Nie dlatego, że chciałem wyglądać lepiej.
Dlatego, że moje ciało przestawało współpracować.
Codzienne funkcjonowanie zaczynało być wyzwaniem.
Pojawiało się zmęczenie, ograniczenia, frustracja – i poczucie, że tracę kontrolę.
Z chorobą otyłościową zmagałem się od dziecka.
Zawsze byłem otyły.
Z czasem pojawiły się konsekwencje nie tylko zdrowotne, ale też psychologiczne.
Złośliwości rówieśników kończyły się zajadaniem emocji w domu.
W pewnym momencie doszedłem do izolacji społecznej – braku znajomych, wycofania, zamknięcia
się w sobie.
Dopiero w szkole średniej coś się zmieniło.
Zostałem zaakceptowany takim, jakim byłem.
Zacząłem funkcjonować społecznie, wracać do ludzi.
Ale problem nie zniknął.
Każda kolejna próba redukcji masy ciała kończyła się powrotem do punktu wyjścia – często z
„nadwyżką”.
Z biegiem lat było coraz trudniej.
W wieku 32 lat osiągnąłem wagę 154 kg.
Pojawiły się kolejne jednostki chorobowe.
To był moment przełomowy.
Zrozumiałem, że sam już tego nie odwrócę.
Że potrzebuję pomocy.

Decyzja o operacji bariatrycznej nie była „łatwą drogą”.
Towarzyszył jej strach, wątpliwości i ogrom niewiadomych.
Ale była też pierwszą realną decyzją o leczeniu – nie tylko „kolejną próbą odchudzania”.
Operacja zmieniła wiele.
Ale nie zmieniła wszystkiego.
Nie nauczyła mnie:
jak radzić sobie z jedzeniem emocjonalnym, jak reagować na nawroty, jak funkcjonować z nowym
ciałem i starymi schematami, jak utrzymać efekt, kiedy motywacja spada.

Tego musiałem nauczyć się sam.
Dziś jestem dietetykiem klinicznym/ Psychodietetykiem Decyzję o tej drodze zawodowej podjąłem,
analizując własne doświadczenia – i z czasem doświadczenia pacjentów, które w ogromnym stopniu
pokrywały się z moimi.
Pracuję z osobami, które są dokładnie w tym miejscu, w którym kiedyś byłem ja.
I widzę jedno:
Największy problem zaczyna się nie przed operacją – tylko po niej.
Pacjenci wychodzą ze szpitala z zaleceniami, ale bez realnego przygotowania do życia po operacji.
Brakuje im wsparcia dietetycznego i psychologicznego.
Część z nich zaczyna żałować decyzji – nie dlatego, że operacja była błędem, ale dlatego, że nikt nie
nauczył ich, jak żyć po niej.
Wiedzą, co powinni jeść.
Ale nie wiedzą:
jak funkcjonować na co dzień,
jak suplementować,
ile białka realnie potrzebują,
jak radzić sobie z głodem emocjonalnym.

Dlaczego o tym mówię
Ta historia nie jest tylko moją historią.
To historia tysięcy pacjentów.

Dlatego dziś mówię o tym głośno:
Otyłość to choroba.
Nie wybór. Nie brak silnej woli.
A operacja bariatryczna?
To nie rozwiązanie.
To początek.